~
 
IndeksIndeks  CalendarCalendar  FAQFAQ  SzukajSzukaj  UżytkownicyUżytkownicy  GrupyGrupy  RejestracjaRejestracja  ZalogujZaloguj  

Share | 
 

 Gotham's Pub.

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
AutorWiadomość
Zatanna

avatar

Wiek : No młoda panna z niej jest.
Ekwipunek : Wszystko i nic.

PisanieTemat: Gotham's Pub.   Wto Lip 28, 2015 7:58 pm



Jedna z wielu knajp znajdująca się na głównej ulicy miasta. Bez bogatego właściciela, zadłużona, ale za to z wyjątkowo dobrym piwem.

_________________




It's still magic even if you know how it's done.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Zatanna

avatar

Wiek : No młoda panna z niej jest.
Ekwipunek : Wszystko i nic.

PisanieTemat: Re: Gotham's Pub.   Wto Lip 28, 2015 8:18 pm

/ uzyskana bilokacja od Slejda.

Lepiej nie pytać co w takim miejscu – takim niezwykle zwykłym miejscu robi ona. Czarnowłosa kobieta o jasnym i inteligentnym spojrzeniu przechadzająca się pomiędzy stolikami. Mało kto z obecnych tutaj wiedział z kim miał do czynienia właściciel knajpy. Zatanna bowiem ubrana była w skórzane spodnie i kurtkę z tego samego materiału, a kilka jeszcze nie zagojonych blizn na jej twarzy mówiło wyraźnie, że nie jest jedną z tych słodkich dziewczyn, które warto podrywać.
Skóra skrzypiała przy każdym jej ruchu, a usta milczały, tak samo jak jej postura wskazywała na brak ochoty na jakiekolwiek sympatyczne rozmówki. Ostatnie spotkanie z Black Adamem dało jej porządnie w kość, do czego skrycie w duchu się przyznawała. Wiedziała również już, że operowanie jakąkolwiek ironią czy sarkazmem nie tylko nie da jej możliwości negocjacji ceny, którą przyszło jej zapłacić, ale również nie pomoże w złagodzeniu tejże znajomości.
Usiadłszy więc z kuflem jasnego piwa z kilkumilimetrową pianką czarodziejka potoczyła błyskającym spojrzeniem po przybytku po czym westchnęła i założyła czarny kosmyk włosów za ucho. Wyglądała nadzwyczaj poważnie, nie na swoje lata, bez swojego ulubionego czerwonego wina.
Być może na kogoś czekała. Może załatwiała interesy. Miała nadzieję jednak, że jej motocykl dalej pozostaje w bezpiecznym miejscu.

_________________




It's still magic even if you know how it's done.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
John Constantine

avatar

Wiek : 34 lata
Ekwipunek : Wymiętolona paczka Silk Cut’ów, notes, drobne na taksówkę, spluwa i sporo szczęścia.

PisanieTemat: Re: Gotham's Pub.   Wto Lip 28, 2015 8:37 pm

To była jedna z tych nocy, których lepiej nie przespać wcale, niż zmrużyć oczy choć na chwilę i zobaczyć obrazy, jakie chciałoby się wymazać z pamięci.
Szybko. Bezboleśnie. Na zawsze.
John, stojąc w knajpianej łazience, opierał się rękoma o pożółkłą umywalkę. Po jego twarzy ściekały kropelki wody, którą przemył twarz, by się rozbudzić. Szum strumienia wydobywającego się z kranu świadczył o tym, że mag nie był jeszcze pewien, czy taka dawka aby na pewno wystarczy. Dla pewności chlusnął w siebie jeszcze raz cieczą. Po dłuższej chwili trwania w bezruchu wytarł resztki bezbarwnego płynu papierowym ręcznikiem i ruszył w kierunku wyjścia z toalety, by strzelić sobie jeszcze jeden browar na rozluźnienie. Albo dwa.
Im bliżej był baru, tym jego uśmiech bardziej się poszerzał. Znajoma sylwetka, sylwetka Zatanny, zawsze potrafiła sprawić, że wypełzał z najgłębszej i najciemniejszej nory, do jakiej zdarzyło mu się wleźć. Nawet, jeśli było to chwilowe i miał tam jeszcze wrócić.
Usiadł koło niej, wksazał palcem barmanowi, czego sobie życzy (mężczyźnie chyba nie spodobał się ten gest, co widoczne było po grymasie utrzymującym mu się na twarzy dokładnie ułamek sekundy, a co John zdążył wychwycić - mimo to dostał trunek bez żadnego problemu). Zaczerwienionymi gałkami spojrzał na czarodziejkę i zagadał.
- Czyżbyś podrywała czyjegoś chłopaka w klubie? - zapytał, zerkając na blizny, których nie dało się przeoczyć. - Skarbie, tak nie wypada.
Constantine z tego żartował, bo wiedział, że kto jak kto, ale Zatara potrafi o siebie zadbać i kilka 'ran wojennych' to dla niej nic. Przechodziła gorsze rzeczy. Co nie znaczyło, że się tym zupełnie nie przejął. Gdyby tylko mógł dorwać tego, kto jej to zrobił...

_________________
☽♄☾
My name's John Constantine, and I think we could do each other a favor.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Zatanna

avatar

Wiek : No młoda panna z niej jest.
Ekwipunek : Wszystko i nic.

PisanieTemat: Re: Gotham's Pub.   Wto Lip 28, 2015 9:02 pm

Nie wiedziała czy to przypadek czy też nie, ale zazwyczaj gdzie się nie pojawiała – czy to byłoby centrum handlowe, dworcowa toaleta czy właśnie jeden z licznych pubów to nie dalej jak za kilka minut magicznym sposobem obok niej pojawiał się John. Ten stary, poczciwy John – wiecznie pod wpływem, z papierosem w ustach i brytyjskim akcentem, który sprawiał, że wszystkie włoski na karku stawały dęba.
Czarodziejka leniwie przesunęła błękitnym spojrzeniu po dobrze znanej jej twarzy – po wszelkich zagłębieniach, zmarszczkach, wyrazistych oczach i ładnie wykrojonych wargach. Nie mówiła kompletnie nim, nie komentowała jego słów dopóki nie umoczyła ust w napoju z lekką goryczką. Przesunęła powoli, trochę zaczepnie językiem po górnej wardze nie odrywając oczywiście oczu od Anglika zauważając przelotnie, że ten również nie prezentuje się najkorzystniej po czym odsunęła kufel od siebie.
- Och, nie. Podrywałam jedną z Twoich byłych. – Rozkoszny uśmiech pojawił się na skażonym licu czarodziejki, kiedy ta perfekcyjnie odparowała mu pięknym z nadobne, co nie zezłościło jej, a wręcz przeciwnie – rozbawiło.
- Śledzisz mnie, John? – Miękko wypowiedziane imię mężczyzny zawisło w powietrzu kiedy kobieta przesunęła się do niego zmniejszając tym samym dystans. Igrając z ogniem.
- Powinnam zacząć Cię unikać? – Kolejne pytanie padło z jej ust kiedy przekrzywiała głowę i choć była niezwykle rozbawione to jej rozbawienie nie dotarło do błękitnych oczu lustrujących maga.

_________________




It's still magic even if you know how it's done.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
John Constantine

avatar

Wiek : 34 lata
Ekwipunek : Wymiętolona paczka Silk Cut’ów, notes, drobne na taksówkę, spluwa i sporo szczęścia.

PisanieTemat: Re: Gotham's Pub.   Wto Lip 28, 2015 9:24 pm

Przeciągnanie ciszy przez Zatannę nie irytowało go. Wręcz przeciwnie, wytwarzało lekkie napięcie i wydłużając moment oczekiwania na jej odpowiedź, jeszcze bardziej na nią czekał. A poczekać trochę musiał, gdyż najwyraźniej czarnulce zachło w gardle. Upiła porządny łyk piwa, a on w tym czasie zdążył wypić dwa razy tyle. Cóż, doświadczenie.
- W takim razie masz tragiczny gust - oparł jej, strzepując popiół z papierosa, którego odpalił niewiadomo kiedy i który delikatnie zaczął się już skracać.
John był w paru związkach, w większości przelotnych. Nie lubił angażować się emocjonalnie, to nie było ani zdrowe (dla niego) ani bezpieczne (dla kobiet). Dlatego tak bardzo próbował kiedyś odsunąć od siebie kogoś, na kim bardzo mu zależało.
Zerknął na Zatarę, gdy ta dalej wyrzucała z siebie słowa. Roześmiał się z nutką rozbawienia, ale i goryczy.
- A nie robisz tego już teraz?
Odkąd spędzili razem... no, może nie noc, ale przyjemne chwile w jej domu, Zatanna nie kontaktowała się z nim zbyt często. On też się nie wychylał, nie dlatego, że nie chciał się narzucać, ale po prostu... No dobra, faktycznie nie chciał się narzucać. No i, jak już było wspomniane wcześniej, to nie było bezpieczne. Przypadkowe - naprawdę przypadkowe! - spotkania były chyba nieśmiesznym żartem od losu, który bardzo ich nie lubił. Jeśli jednak John zobaczył już czarodziejkę, jego nogi myślały szybciej niż rozum i same niosły go w jej kierunku. Może czas je uciąć.
- Spotkałaś jakiegoś wariata z Arkham? - zapytał ją już na poważnie, zwracając uwagę na to, iż wie, co się wyrabia w Gotham. I dlaczego, między innymi, się tu zjawił.

_________________
☽♄☾
My name's John Constantine, and I think we could do each other a favor.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Zatanna

avatar

Wiek : No młoda panna z niej jest.
Ekwipunek : Wszystko i nic.

PisanieTemat: Re: Gotham's Pub.   Wto Lip 28, 2015 11:09 pm

Zatanna wolała chyba skupiać się na swojej pracy – jej dokładnie oddawać, robić to co lubi i to co ją uspokaja. Mężczyźni bywali różni – nie zawsze trafiało się na kogoś takiego kto potrafiłby skoczyć za Ciebie w ogień.
Często wdawała się w romanse – wszak rzadko, który facet zdołał oprzeć się jej kształtom, hipnotyzującym oczom czy lekko chrapliwemu głosu? Nie unikała kontaktu z płcią brzydszą, bo lubiła obracać się w ich towarzystwie. Lubiła czuć męskie dłonie na swym ciele, tak samo jak lubiła posługiwać się magią. Z Johnem jednak sprawa miała się zupełnie inaczej. Znali się tyle lat – jeszcze za czasów Nicka Necro, który co prawda przez pewien czas był jej życiowym partnerem, a który okazał się najgorszym skurwysynem jakiego matka Ziemia nosiła.
Constantine jednak mimo sposobu bycia zrobił na niej dobre wrażenie - sprawił, że kobieta chciała go poznawać lepiej i dogłębniej. Nie raz pokazał na co go naprawdę stać, na co dzień pozostając bezdusznym Anglikiem o zabójczych tekstach co skradło jej serce. Gdzieś podświadomie szukała jego wzroku i wskazówek, nie chcąc się do tego przyznać sama przed sobą.
A teraz on, wiecznie marnotrawny kochanek siedział obok niej i upijał się powoli alkoholem…
- Jeżeli ja mam tragiczny gust, to jak wygląda Twój gust? – pociągnęła go za język niefrasobliwie tak po prawdzie nie chcąc kontynuować tematu jego byłych kochanic, których miał na pęczki. Pokręciła głową pełną czarnych loków, by odgonić nieprzyjemne obrazy i zajęła się swoim kuflem słuchając jednocześnie uważnie blondyna mimo, że nic na to nie wskazywało.
Nie zdradziła również jak bardzo jest zaskoczona jego doskonałym rozeznaniem w sprawie – nie każdy wie co się dzieje w mieście po masowej ucieczce z Arkham. Nie każdy również powinien być świadom tego, że po ulicach miast chodzą niebezpieczni osobnicy. Zatanna wykrzywiła wargi.
- Póki co nie. Ale sądzę, że to tylko kwestia czasu. W mieście robi się coraz ciaśniej i należy w końcu coś z tym zrobić. - Powiedziała gładko nawet nie obracając spojrzenia w jego stronę, a które utkwiła w bursztynowym napoju. Po ostatniej akcji z Black Adamem nie miała ochoty na użeranie się z kimkolwiek, kto miał wobec niej złe zamiary, dlatego też tak łatwo irytowała się ospałym zachowaniem Ligi, która najwidoczniej miała coś lepszego do roboty niż zajmowanie się łapaniem przestępców.
- Rozumiem zatem, że tym razem staniesz po właściwej stronie, tak? – Dopytała jeszcze rozbawiona wiedząc doskonale, że John zazwyczaj nie miał problemu z odróżnieniem dobra od zła, a raczej… podejmował się prac, które przyniosą mu większe korzyści,


_________________




It's still magic even if you know how it's done.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
John Constantine

avatar

Wiek : 34 lata
Ekwipunek : Wymiętolona paczka Silk Cut’ów, notes, drobne na taksówkę, spluwa i sporo szczęścia.

PisanieTemat: Re: Gotham's Pub.   Sro Sie 05, 2015 9:09 pm

Bogata przeszłość Zatanny mogła najwyraźniej równać się tej, którą miał za sobą John, ale nie zamierzał się nigdy licytować z nikim na temat osób, jakie przewinęły się przez jego łóżko. Albo na odwrót.
- Wiesz, jak prawić sobie komplementy - odparł jej, choć czuł, że zmierza na tereny, w które lepiej się nie zapuszczać. Nie tylko samemu, ale nawet ze wsparciem, którego - co nie było niespodzianką - jakoś mu teraz brakowało. Niby żartował, ale jego poczucie humoru było dość specyficzne. Potrafił za nie oberwać w pysk.
- W tym mieście zawsze było ciasno - skomentował, krzywiąc się. Nie przyjeżdżał do Gotham zbyt często, zdarzyło mu się to może ze... dwa razy? Akurat jak była robota. Nie lubił tego miejsca, było w nim coś, co go odpychało i kazało trzymać się z daleka. Było brudne i cuchnące - bynajmniej nie z powodu syfu panującego na ulicach. - I od zawsze należało coś z tym zrobić - dokończył po chwili myśl, dość filozoficznie, ale nie chciało mu się tłumaczyć swoich odczuć co do owej metropolii. Wiedział o tym, kto strzeże Gotham, ale jakoś nigdy do końca nie ufał gościom w maskach. Wolał trzymać się na dystans. Oni też raczej nie wchodzili mu w drogę...
- Zależy, ile ta strona ma do zaoferowania - uśmiechnął się wolnym kącikiem ust, drugi był bowiem zajęty przez papierosa. - Czasem ktoś daje mniej, niż początkowo oferuje.
Pomimo, że z jego twarzy nie zniknął cwaniacki wyraz, oczy Constantine'a nie podzielały tej radości. Zawsze były i będą zwierciadłem duszy, nawet tej potępionej.

_________________
☽♄☾
My name's John Constantine, and I think we could do each other a favor.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Zatanna

avatar

Wiek : No młoda panna z niej jest.
Ekwipunek : Wszystko i nic.

PisanieTemat: Re: Gotham's Pub.   Czw Sie 06, 2015 11:49 am

Spojrzenie panny Zatary pociemniało kiedy usłyszała kolejne słowa wypowiadane przez kochanka, który prawdopodobnie lubował stąpać po cienkim lodzie, na którym i teraz się znajdował. Może i Zatanna nie wyglądała zbyt groźnie – może wielu przeciwników nie zwracało uwagi na zwykłą czarodziejkę, która poza wykonaniem zgranego skłonu niewiele umie. John jednak powinien wiedzieć jak łatwo wpada w złość i jak łatwo przychodzi jej zrobienie krzywdy wobec kogoś, do kogo czuje coś więcej niż zwykłą sympatię.
- Ktoś musi, skoro Ty jak zwykle nie poczuwasz się do niczego. – Skomentowała jeszcze nadzwyczaj chłodno omiatając błękitnym spojrzeniem jego twarz, zaraz także sięgając po kufel zimnego piwa, który przytemperował jej chęć na zrobienie czegoś, czego mogłaby żałować. Jej irytacja jednak wciąż rosła i rosła wraz z każdym wypowiadanym przez mężczyznę słowem.
Gotham nie było jego miejscem, to nie on tutaj mieszkał czy żył na co dzień. On miał swój deszczowy Londyn, do którego zawsze wracał, gdy coś lub ktoś w Ameryce chciał go zgładzić. Bądź gdy sprawy między nimi znowu zachodziły za daleko – gdy ona chciała się ustatkować, gdy pragnęła czegoś więcej niż tylko kilka numerków, które mógł jej zaoferować. Jej dłoń zacisnęła się mocniej na szkle, a wzrok aż płonął – nigdy nie lubiła gdy Constantine zaczynał te swoje wywody, gdy odzywał się w nim marny filozof, który potrafi tylko mielić jadaczką nic przy tym nie robiąc.
- Och, naprawdę? – Pochyliła się nad blondynem modulując głos w taki sposób, by zabrzmiał jak najbardziej naturalnie i słodko. Zupełnie jakby faktycznie przejmowała się o czym on mówi.
- Jaka wielka szkoda, że nie zawsze można na Ciebie liczyć, John. Przecież masz tyle spraw na głowie, że to i tak cud, że tutaj zachodzisz. Bruce z pewnością jest Ci wdzięczny. – Sarkazm aż bił z jej postaci, kiedy kładła dłoń na jego kolanie, by go utwierdzić w słowach, które do niego kierowała. Przecież był taki niezastąpiony, taki komunikatywny – utrzymywać z nim kontakt to prawdziwa przyjemność!
- Tak samo jak i ja. Przecież wiesz, że uwielbiam gdy nagle znikasz bez słowa. – Wiedziała, że miesza prywatne życie z pracą, ale musiała w końcu powiedzieć co jej nie pasuje. Miała zły dzień, nie miała ochoty na żadne przyjemne pogaduszki, wszystko ją bolało – a Anglik pojawiał się zawsze tam gdy była potrzeba. To zadziwiające.
Nie mogła zatem stracić takiej okazji do pokazania mu kto tak naprawdę ma władzę – kto ma więcej możliwości. Dlatego też zaraz niespiesznie podniosła się ze swojego miejsca opierając się przez chwilę całym ciężarem o rzeczone wcześniej kolano Magika i spojrzała na niego z góry. Cyniczny uśmieszek dalej okalał jej jasne lico, a oczy przeszywały go na wskroś. Złość kumulowała się w niej już od dawna i chociaż czuła, że może to się skończyć źle chwyciła mocniej za kufel i rozwaliła go na twarzy kochanka. Nie zwracając uwagi na gości przybytku, czy na to, że faktycznie mogła zrobić mu krzywdę.

_________________




It's still magic even if you know how it's done.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
John Constantine

avatar

Wiek : 34 lata
Ekwipunek : Wymiętolona paczka Silk Cut’ów, notes, drobne na taksówkę, spluwa i sporo szczęścia.

PisanieTemat: Re: Gotham's Pub.   Nie Sie 16, 2015 8:56 am

Zatanna miała rację. John sto razy bardziej wolał swoją Anglię, ponurą, skrytą za ścianą deszczu, niż prostą, pustą i pompatycznie patriotyczną Amerykę, która nie miała tak naprawdę niemal żadnych sekretów do odkrycia. Jedynym, jaki udało mu się znaleźć, siedział tu teraz z nim i powoli opanowywała go wściekłość. Wiedział, że swoimi słowami doprowadzi czarodziejkę do takiego stanu, ale jakaś jego część naprawdę tego pragnęła. Chciał zobaczyć, czy obudzą się w niej emocje - jakiekolwiek. Tam, gdzie są emocje, jest i uczucie.
- Listy z podziękowaniami oprawiam w ramki i wieszam nad kominkiem - odpowiedział jej, równie cynicznie.
Nie zdążył powiedzieć nic więcej, bo poczuł piekący ból przeszywający jego głowę. Momentalnie poczuł ciepło na policzku, które zdecydowanie nie było spowodowane brakiem klimatyzacji w lokalu. Zadziałał odruchowo, instynktownie - wstał, złapał Zatannę za nadgarstek i wykręcił jej rękę do tyłu, to samo robiąc równie szybko z drugą. Popchnął ją na blat stolika i przygwoździł do niego twarzą do dołu tak, że stykała się z drewnianą powłoką. Nachylił się nad nią i bardzo powoli wycedził przez zaciśnięte ze złości zęby:
- Nigdy. Więcej. Tego. Nie rób.
Dookoła nich zdążył się już zebrać mały tłum gapiów. Jakiś grubas zerwał się ze swojego krzesła i ruszył w stronę Johna, wykrzykując pod jego adresem niecenzuralne słowa i obietnice niekoniecznie miłych doznań. Mag ignorował go jednak, aż ten nie znalazł się obok. Wymierzył mu solidnego kopniaka, nie zwalniając jednocześnie uścisku na rękach Zatary. Drobnym problemem był fakt, że krew z rozciętych miejsc sączyła się dość mocno i spływała mu również na jedno oko, co nieco utrudniało widzenie, ale mężczyzna radził sobie z tym całkiem nieźle, stając się nie dać zajść się od lewej strony.
- Nie wtrącaj się, mała świnko - krzyknął, poczuwając się do bycia wilkiem, i poderwał czarodziejkę do góry, obracając ją jednocześnie o 180 stopni i pchnął na ścianę.
Patrzył jej w oczy, przeszywając spojrzeniem jej błękitne tęczówki i czuł ciepło bijące z jej ciała i nagromadzoną w niej złość. Mierzyli się na spojrzenia, jakby to była kolejna walka do stoczenia, bo przecież zawsze ktoś musi wygrać, a ktoś musi przegrać. John nienawidził przegrywać, najczęściej doświadczał tego z samym sobą. Podejmował cholernie złe decyzje, które potem go prześladowały, które rzucały się cieniem na jego dalsze życie. Przypomniał sobie poranny sen, w którym ją tracił. Sen, który wracał do niego każdej nocy i który prześladował go tak, że patrzenie na Zatannę bolało go niemal fizycznie, bo już czuł tę stratę. Z jego powodu odeszło wiele osób, bał się, cholernie się bał, że ona będzie następna.

_________________
☽♄☾
My name's John Constantine, and I think we could do each other a favor.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Joker

avatar

Wiek : Gdyż iż, możliwe, że... a po twarzy nie widać?!
Ekwipunek : Znowu zaczynasz?!

PisanieTemat: Re: Gotham's Pub.   Wto Gru 15, 2015 1:02 pm

Jestem królem i byłem królem. Ktoś chce zaprzeczyć?
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Sponsored content




PisanieTemat: Re: Gotham's Pub.   

Powrót do góry Go down
 
Gotham's Pub.
Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 1 z 1

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Injustice :: 
Stany Zjednoczone
 :: 
Gotham City
-
Skocz do: