~
 
IndeksIndeks  CalendarCalendar  FAQFAQ  SzukajSzukaj  UżytkownicyUżytkownicy  GrupyGrupy  RejestracjaRejestracja  ZalogujZaloguj  

Share | 
 

 Museum of Natural History

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
Idź do strony : 1, 2  Next
AutorWiadomość
Oliver Queen

avatar


PisanieTemat: Museum of Natural History   Sro Lip 01, 2015 9:44 pm


_________________
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Victor Vi

avatar

Wiek : 17
Ekwipunek : Plecak, dwie domowe bomby z użyciem żrącej krwi, strzykawka z własnym jadem, kij bejsbolowy, nóż w kieszeni.

PisanieTemat: Re: Museum of Natural History   Sob Lip 04, 2015 10:24 pm

Zachcianka jedna za drugą. Już nie wystarczyły zwykłe, drobne kradzieże. Nieczęsto śni się coś, co przypomina wręcz powołanie. Miał wizję - tak to można było właśnie ująć. Trochę adrenaliny we krwi, krew lepiej wrze i nawet jest bardziej żrąca, a tak mu się przynajmniej zawsze wydaje. Ciche wkradnięcie się do środka nie było dużym problemem. Lata praktyki przed taką większą akcją na coś się przydały. Prawie bezszelestnie wkroczył do środka, wcześniej pozbawiając zamka swoją krwią. Mając maskę na twarzy, nie przejmował się o ewentualne zagrożenie ze strony kamer. Zakradając się cicho do kantorka, w którym znajdował się nocny strażnik, podwinął bardziej rękaw u ręki, którą wcześniej zranił. Stanął w progu, przez krótką chwilę oglądając człowieka, oddającemu się przypadkowej drzemce.
- Naprawdę kiepski pracownik, skoro zapomniał, jakie mamy teraz czasy. - mruknął bardzo cicho, podchodząc do niego. Strażnik ocknął się, kiedy już był przy nim. Vi podciągnął nieco do góry maskę, by z jego ust ulotnił się gaz, który zaraz owładnął człowieka i zmusił do mimowolnego uśnięcia. Następnie dla czystej zabawy ubrudził usta pracownika swoją krwią, która natychmiast zaczęła je wyżerać. Kiedy się ocknie, pewnie nie będzie miał za bardzo jak rozmawiać. Vic zaśmiał się cicho pod nosem i rozpoczął cichą wędrówkę po muzeum, rozglądając się za czymś ciekawym. Był jak rozwydrzone dziecko. Nawet nie zaplanował, czego dokładniej chciał. Będzie chciał, jeśli znajdzie coś naprawdę ciekawego.

_________________
This city will become toxicity.

>>>Bez maski<<<
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Banshee

avatar

Wiek : 18
Ekwipunek : nóż

PisanieTemat: Re: Museum of Natural History   Sob Lip 04, 2015 11:36 pm

Skok na to muzeum Banshee planował już od jakiegoś miesiąca. Przygotował się w zupełności na każdą z możliwych możliwości. Natomiast... Jeśli będzie on działał sprawnie to gliny na miejscu zbrodni nie powinny się nawet pojawić. Postanowił on ukraść spory i cholernie drogi diament, który starczył by mu chyba na opłacanie wszystkich rachunków przez spory okres czasu... Szybko ubrał na siebie swój skórzany kostium z niebieskimi i o kolorze starego złota akcentami. Zbliżając się do miejsca czuł się podekscytowane jak dziecko. Koniec z rachunkami! To jedyne o czym teraz myślał. Będą na miejscu biegł w stronę drzwi i w momencie kiedy już miał się z nimi zderzyć - szybko przeteleportował się przez nie. Stanął i zauważył miejsce pobytu strażnika, któremu postanowił złożyć wizytę. Zbliżał się do niego bezszelestnie, nie chciał zwrócić na siebie jego zbędnej uwagi... Natomiast podchodząc coraz bliżej zauważył, że strażnik sobie smacznie śpi, a usta ma... No praktycznie to ich nie ma? Pomyślał sobie coś w stylu: Cholera, takich brzydali tu zatrudniają?! Jeszcze jakieś dziecko nastraszy... Upewniając się jeszcze raz, że ofiara smacznie śpi poszedł dalej, a dokładniej w stronę swojego diamentu. Idąc wgłąb zauważył jakiś ruch. Widział, że NA PEWNO nie był on żadnym strażnikiem, ani tym bardziej zwiedzającym... Postanowił się do niego odezwać. Przeteleportował się zaraz przed jego twarz z pytającym wyrazem twarzy.
- Czy to aby nie za późno na zwiedzanie?
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Victor Vi

avatar

Wiek : 17
Ekwipunek : Plecak, dwie domowe bomby z użyciem żrącej krwi, strzykawka z własnym jadem, kij bejsbolowy, nóż w kieszeni.

PisanieTemat: Re: Museum of Natural History   Sob Lip 04, 2015 11:49 pm

Maska w pewien sposób ograniczała mu słuch a także widoczność. Nie przejmował się z tym zbytnio, gdyż uważał, że był zbyt sprytny na zwyczajnych, szarych ludzi. On w końcu był silny. Miał moc. Ale zapomniało mu się trochę, że zdarzają się tacy, co też takie coś posiadają. Wzdrygnął się, kiedy przed jego twarzą pojawił się jakiś lovelas, młody i pewnie tak samo głupi jak on sam. Mógł oczywiście odruchowo sięgnąć po swoją strzykawkę z jadem, zareagować dość szybko, a młody chłoptaś nie wiedziałby, kiedy igła znalazła się w jego skórze, a trucizna w jego krwi.
Nie zrobił tego. Zamiast tego nerwowo się obejrzał na boki.
- Huh? - wysapał z siebie w końcu, jakby dopiero teraz dotarło do niego, że ktoś w ogóle tu się pojawił oprócz niego. - Zdecydowanie za wcześnie na takie koleżeńskie pogaduszki. - rzucił, przez chwilę lustrując jego wygląd. Analizował. Mógłby zadać głupie pytanie w stylu "co tu robisz?" ale brzmiałoby ono mało gangstersko, zniszczyłby sobie reputacje. Ech, problemy dzisiejszej gangsterskiej młodzieży.
- Świetnie. - mruknął, kierując się dalej korytarzem. - Zbiegiem okoliczności dwóch nastolatków robi napad na to samo muzeum? To albo złośliwość losu albo przeznaczenie. Stawiam na to pierwsze. - mówił, nie bacząc nawet na to, czy nieznajomy za nim podążał. - Mam nadzieję, że nie szukasz bójki, nie chce mi się dzisiaj. Głowa mnie boli, czy coś... - machnął teatralnie ręką, oglądając uważnie eksponaty, które mijał. Jego krok dawał wrażenie, jakby wcale nie czuł ewentualnej presji związaną z przyszłym przybyciem władz.

_________________
This city will become toxicity.

>>>Bez maski<<<
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Banshee

avatar

Wiek : 18
Ekwipunek : nóż

PisanieTemat: Re: Museum of Natural History   Nie Lip 05, 2015 12:01 am

Bryan spojrzał na niego od góry do dołu... Wieku nie mógł za bardzo określić natomiast po głosie wywnioskował, że jest on dość młodym chłopakiem. Jego twarz zasłaniała maska gazowa, która najzwyczajniej w życiu nie pomagała mu analizie tego osobnika. Odnosił się on do niego dość szorstko i trochę jakby był nieco oderwany od rzeczywistości. Oczywiście nie oczekiwał wcale jakiegoś przyjacielskiego powitania chlebem i solą czy czymś tam innym, ale on nie wydawał się w ogóle pokazywać jakiś większych emocji. Oczywiście, jakieś tam były natomiast nie wyróżniały się one za bardzo.
- Wiesz, jakoś ślicznie tutaj nie pachnie, ale chyba niepotrzebna Ci ta maska gazowa. - zażartował do niego i kontynuował rozmowę. - chcesz zwinąć coś konkretnego czy jeszcze rozmyślasz? Ja chcę podwędzić ten duży diament o tam! - pokazał palcem na świecidełko nieopodal nich i powoli się do niego zbliżył zataczając parę kółek wokół niego.
- Ta szyba uruchomi alarm jeśli ją rozbiję... Chcesz jeszcze pogadać czy mam go szybko brać i uciekać? Tak w ogóle to jestem Banshee! - młodziak strasznie się rozkręcił, miał plan szybko brać diament i uciekać, ale skoro już znalazł kolegę to czemu by nie pogadać? No i interesowało go przecież co chce ukraść oraz dlaczego. Z grzeczności również się przedstawił aby poczuć się nieco bardziej... Komfortowo.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Victor Vi

avatar

Wiek : 17
Ekwipunek : Plecak, dwie domowe bomby z użyciem żrącej krwi, strzykawka z własnym jadem, kij bejsbolowy, nóż w kieszeni.

PisanieTemat: Re: Museum of Natural History   Nie Lip 05, 2015 12:12 am

Oderwany od rzeczywistości... Gdyby powiedział mu to w twarz, to by się zaśmiał. Dla Vi rzeczywistość od zawsze była zwyczajnie do chrzanu. No i przy okazji zgarnął jakimś cudem super moc. To nie brzmi jak rzeczywistość, tylko jak bajka. Stąd zaczął traktować życie nie na poważnie. Jak bajkę.
- Śmieszne. - skomentował obojętnym tonem jego próbę... Integracji? Dla Vi równie dobrze mogłoby go tu nie być. - Coś konkretnego, tylko nie wiem co. - uśmiechnął się, zdając sobie sprawę z tego, że nieco paradoksalnie zabrzmiała jego odpowiedź. Spojrzał w kierunku, gdzie chłopak wskazał palcem. Wzrok utkwił na pięknym, dość dużym diamencie. Jego oczy błysnęły.
- Masz pojęcie, co to jest? No i przede wszystkim ile jest to warte? - spytał, podchodząc bliżej do szybki, za którą kryła się ta piękna rzecz. Odwrócił w stronę chłopaka, który się rozgadał i już miał coś powiedzieć, ale po korytarzu, ze strony, której niedawno przyszli, rozległ się krzyk.
- Cholera... Czemu go nie zabiłem. - powiedziałem dość głośno. Nie zastanawiając się zbyt wiele, sam rozbił szybę pięścią, przy czym parę drobinek szkła wbiło mu się w skórę, ale to było mało istotne. Pochwycił za diament i klepnął Banshee w ramię w celu ponaglenia go do ucieczki.
- Zwijamy. - rzucił i biegiem skierował się w stronę wyjścia. Na pogadanki będzie czas, jeśli sytuacja nieco złagodnieje.

_________________
This city will become toxicity.

>>>Bez maski<<<
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Banshee

avatar

Wiek : 18
Ekwipunek : nóż

PisanieTemat: Re: Museum of Natural History   Nie Lip 05, 2015 12:28 am

Zauważył diametralną różnicę w charakterze Victora kiedy ten również zauważył diament... Nieco go to zdziwiło bo robot z przed chwili zaczął się ekscytować jak dziesięcioletnie dziecko. Rozdwojenie jaźni? Nie, to nie to... Po prostu musiał mieć ten sam gust co i chłopak.
- Eee, tak jakby? Wiem, że nie zobaczę się z rachunkami przez cholernie długo i chyba to mi starczy... - nagle krzyk z daleka przerwał mu jego kolejny monolog bo dialogiem z tym drugim to trudno było nazwać... Zauważając, że rozbił szkło pięścią przy tym rozwalając również swoją rękę trochę się zirytował.
- Cholera, mogłem to rozbić bez zbędnych problemów! I oddawaj mój diament! - ruszył za Victorem w ucieczkę, a dokładniej to w pościg, bo bardziej niż o gliny to martwił się o swój diament, który parszywie ten złodziejaszek zabrał mu sprzed nosa... Co on sobie w ogóle wyobrażał, że ucieknie mu z nim czy jak? Zbliżając się do wyjścia nie miał czas na teleportowanie ich obojga, a chciał aby diament był w całości i bez rys tak więc użył swojego krzyku i drzwi przed nimi wręcz wyleciały z nawiasów. Następnie nieco zbliżył się do "kolegi" i wytrącił mu kamień szlachetny z rąk do swoich.
- Nie pomyliłeś się, facet?! - spojrzał na niego już bardziej zirytowany i zdenerwowany. Nie chciał nawet przyjmować do wiadomości, że da mu uciec razem z diamentem. Zbyt mocno go potrzebował i nie brał w swoim planie pod uwagę żadnego utrudnienia ze strony innego złodzieja.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Victor Vi

avatar

Wiek : 17
Ekwipunek : Plecak, dwie domowe bomby z użyciem żrącej krwi, strzykawka z własnym jadem, kij bejsbolowy, nóż w kieszeni.

PisanieTemat: Re: Museum of Natural History   Nie Lip 05, 2015 12:39 am

Nie zwrócił większej uwagi na to, że chłopak mógł to zrobić bez problemu. Vi działał pod wpływem adrenaliny i pod presją. Zresztą, do samookaleczenia był przyzwyczajony - nieważne jak bardzo smutnie to brzmi czy głupio, z taką mocą jak on miał, był już przyzwyczajony. Jakoś tę krew musiał odprowadzać, żeby mógł jej odpowiednio używać.
No i tak się zdarzyło, że diamencik wpadł mu w oko i nie wziął zupełnie pod uwagę to, że ten kamyczek został już "zaklepany" przez Banshee. Cóż, kto pierwszy, ten lepszy. Gdy drzwi zostały wywalone, znaleźli się szybko na zewnątrz. Został zatrzymany przez tego dziwnego chłopaka. Był chyba zły, a Vi był chyba mało spostrzegawczy. Ale na tyle spostrzegawczy, że jednak uścisnął mocniej kamyk w swojej dłoni, by ten nie wyleciał. Uśmiechnął się ironicznie, czego nie było widać przez maskę.
- Co? Chcesz buzi na pożegnanie? - rzucił w jego stronę. Odsunął się o krok od Banshee. - Ostrzegam, jestem psem ogrodnika. Jeśli ja tego nie mogę mieć, to nikt tego nie zdobędzie. Mogę zniszczyć ten kamyczek i będzie po ptokach. - mówił, unosząc nieco do góry ręce, przy okazji uważając, by krew skapująca z jego kostek nie spadła na jego but. Za to pojedyncze jej krople spadały na ziemię, co równało się z krótkim skwierczeniem, kiedy tylko nastąpił kontakt z ziemią. Zbyt wiele nie mieli czasu. W dodatku ze środka muzea wciąż wydobywał się krzyk spanikowanego pracownika. Cóż, to niecodzienne i trochę straszne obudzić się bez ust.

_________________
This city will become toxicity.

>>>Bez maski<<<
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Banshee

avatar

Wiek : 18
Ekwipunek : nóż

PisanieTemat: Re: Museum of Natural History   Nie Lip 05, 2015 12:59 am

Nie udało mu się wytrącić diamentu z jego rąk z większym powodzeniem, ponieważ trzymał go zbyt mocno w swoich dłoniach. W dodatku ten ton, o matko, doprowadzał go do szału! Nie wiedział jak jeszcze długo zamierzał grać nonszalanckiego idiotę, ale wiedział, że nie zdzierży tego zachowania zbyt długo i prawdopodobnie zaraz złapie go za ten zamaskowany łeb oraz zdetonuje mu go swoim krzykiem... Buziak, na pożegnanie, a kto o tym słyszał?! To zachowanie naprawdę doprowadzało go do szewskiej pasji. Chciał być miły ale jednak nie potrafił się dzielić. Musiał rozstrzygnąć ten spór.
- A jaki pożytek będziesz miał z tego jeśli go zniszczysz, co? Zgaduję, że żaden... - zmarszczył brwi i spojrzał pytająco. Następnie zwrócił uwagę na na krew, która dosłownie "zżerała" ziemię... - Cóż, tak więc to na tym polegała jego moc... - pomyślał i z powrotem spojrzał na zamaskowanego. Nie podobał mu się tego rozwój akcji, a cholernie zależało mu na tym kamieniu. Zaczął w głowie wymieniać różne opcje, ale żadna nie wydawała się na tyle sensowna, żeby nie niszczył diamentu, a choler, mówił chyb poważnie... To psychol, ale ten psychol raczej wiedział co mówił.
-Słuchaj, może się jakoś dogadamy, co? Mogę coś dla Ciebie zrobić? - rozłożył ręce w akcie bezsilności i głośno westchnął. Czekał na jakąś pozytywną reakcję z nadzieję, że w ogóle taką dostanie ze strony tego nonszalanckiego wariata.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Victor Vi

avatar

Wiek : 17
Ekwipunek : Plecak, dwie domowe bomby z użyciem żrącej krwi, strzykawka z własnym jadem, kij bejsbolowy, nóż w kieszeni.

PisanieTemat: Re: Museum of Natural History   Nie Lip 05, 2015 1:08 am

Postawa Vi nie zmieniła się od pierwszych wypowiedzianych słów ze strony Banshee. Nie odezwał się, tylko patrzył na twarz chłopaka, którego tak wiele emocji nachodziło. Oczywiście tych negatywnych i oczywiście tych związanych Vi. On to umiał robić dobre pierwsze wrażenie... Na kolejne już przemyślane słowa chłopaka, uśmiechnął się. Prychnął nawet, co było można usłyszeć.
- Widzisz, Banshee, w końcu powiedziałeś coś sensownego. - rzucił irytująco pogodnym tonem, kiedy opuścił ręce wzdłuż ciała. - Jestem Vi, skoro już przeszliśmy do interesów, chociaż na twoim miejscu zwinąłbym coś z tego muzeum jeszcze raz. Zajmie ci to szybciej, niż się ze mną dogadasz. To jak, w sumie to będzie jak gra na czas, co? Za niedługo przyjadą gliny, a ty do tego momentu masz czas, by zaoferować mi coś ciekawego. - rzucił, zaciskając mocno palce na kamieniu. Jego druga ręka odruchowo sięgnęła do kieszeni, gdzie znajdowała się strzykawka z roztworem z jego trucizny. Tak w razie gdyby chłopak jednak zechciał napaść gwałtownie na Vi w celu uzyskania kamyczka. Przezorny zawsze zabezpieczony.

_________________
This city will become toxicity.

>>>Bez maski<<<
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Banshee

avatar

Wiek : 18
Ekwipunek : nóż

PisanieTemat: Re: Museum of Natural History   Nie Lip 05, 2015 1:24 am

Wow, nareszcie powiedział jak się nazywa! Następnie czekamy aż wyjawi nam swoje trzy ulubione kolory oraz znak zodiaku! Naprawdę wyciągnąć coś z tego gości to istna katorga, jak szukanie igły w stogu siana. Słysząc propozycję szybko wzniósł się w powietrze i poleciał do muzeum przy okazji potrącając strażnika bez ust. Nie zagrażał mu, ale te jego agoniczne krzyki po prostu go cholernie irytowały... Szybko rozglądając się po muzeum szukał czegoś co by zainteresowało go na tyle, aby oddać diament. Użył swojego sonicznego krzyku jednak w większej mierze, aby wszystkie szklane gabloty pękły i nic mu nie przeszkadzało w poszukiwaniach. Nie wiedział praktycznie co by mu się innego spodobało tak więc wziął jakąś dziwną roślinę, dwa klejnoty i jakieś jajo. Następnie tak szybko jak się tam pojawił tak szybko również stamtąd wyleciał. Nie chciał raczej tam zostawać kiedy gliny w końcu przyjadą do muzeum. Podleciał do Vi i zszedł na ziemię pokazując mu co ma ze sobą?
-To tyle czy mam tym jeszcze rzucać nad głową? Chyba już więcej nie muszę robić, ja swoją stronę umowy wypełniłem! - zwrócił się do niego pewnym, twardym głosem i mimo iż żartował to do żartów mu nie było miło. Spojrzał na niego od góry do dołu jakby chciał go jeszcze raz obejrzeć w lepszym świetle. Wyglądał jednak z tą maską tak samo nijako jak w budynku.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Victor Vi

avatar

Wiek : 17
Ekwipunek : Plecak, dwie domowe bomby z użyciem żrącej krwi, strzykawka z własnym jadem, kij bejsbolowy, nóż w kieszeni.

PisanieTemat: Re: Museum of Natural History   Nie Lip 05, 2015 1:35 am

No i tyle go widzieli. Obejrzał się za wznoszącym się Banshee, który wkrótce zniknął we wnętrzu budynku. Victor w sumie miał trochę z tego ubawu. W jakiś sposób cieszył się, że spotkał tego naiwnego chłopaczynę, która właśnie przed chwilą poleciała do budynku w nadziei, że coś mogło zainteresować tego zamaskowanego skurczybyka. Słyszał jedynie co jakiś czas pęknięcie szyb i ogólnie jakikolwiek ruch dobiegający ze środka. W dość szybki tempie Banshee zjawił się tutaj z powrotem z jakimiś rzeczami w dłoniach.
- Wypełniłeś, doprawdy? Skoro uważasz, że tymi rzeczami spłaciłeś ten diament, to czemu sam ich nie weźmiesz? - spytał, śmiejąc się cicho pod nosem. Czy ten chłopaczek uważał Vi za idiotę? Banshee nie wypełnił swojej umowy, bo nie pokazał nic wartościowego. Prosty wniosek - skoro sam nie chce tego wziąć, to Vi tego na pewno nie wymieni. Z daleka było słychać dźwięk syren policyjnych. Odwrócił głowę w stronę dochodzącego dźwięku. - Nie zdążyłeś. - rzucił, po czym schował diament do kieszeni swojej czarnej kurtki ze skóry. - W rzeczywistości nie chciałem żadnego dobra materialnego. - powiedział dość spokojnie, mimo tego, że wkrótce zajechała policja.

_________________
This city will become toxicity.

>>>Bez maski<<<
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Banshee

avatar

Wiek : 18
Ekwipunek : nóż

PisanieTemat: Re: Museum of Natural History   Nie Lip 05, 2015 1:48 am

Słysząc to wszystko Banshee zdenerwował się tak jak nigdy. Ukochał sobie ten diament od samego początku, a ten parszywy idiota chciał zabrać mu go sprzed nosa, krew zgotowała mu się niemiłosiernie!
- Cholera jasna, to Ty mi go zabrałeś, a ja już wcześniej chciałem ten diament więc to chyba oczywiste, że nie chcę nic innego jak to! - zdenerwował się jeszcze bardziej. Był już na granicy, którą nietrudno przekroczyć, a postawa Victora wcale, a wcale mu w tym nie pomagała... Wręcz przeciwnie, wszystko szło na gorsze. Jakby tego było mało to policja właśnie przyjechała i zaczęła świecić na nich światłami swoich reflektorów. Koniec. Kropka. Właśnie stracił cierpliwość do świata, a nerwy puściły. Nie zamierzał dłużej się powstrzymywać.
- NIE TERAZ DO KURWY! - krzyknął w stronę policji uruchamiając przy tym swój soniczny krzyk oraz wywracając dzięki temu ich auta. Chwycił mocno Vi za kurtkę i syknął do niego wściekle przez zaciśnięte zęby.
- Nigdzie nie idziesz! Nie po to latałem jak debil za tymi rzeczami, aby teraz jakiś smarkacz mi powiedział, że dobra materialne ma w dupie! Gadaj czego chcesz, albo oddawaj ten diament po dobroci!
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Victor Vi

avatar

Wiek : 17
Ekwipunek : Plecak, dwie domowe bomby z użyciem żrącej krwi, strzykawka z własnym jadem, kij bejsbolowy, nóż w kieszeni.

PisanieTemat: Re: Museum of Natural History   Nie Lip 05, 2015 2:09 am

Uroczo się denerwował i w jakiś sposób ten widok przynosił Vi satysfakcję. Uśmiechał się, bo było śmiesznie, ale Banshee nie mógł tego widzieć.
- Jak mogłem zabrać ci coś, co jeszcze wtedy nie należało do ciebie? - zadał mu kolejne oczywiste i irytujące pytanie, które było już chyba ostatnim krokiem do rozjuszenia młodego chłopaka. Zerknął ukradkiem na wóz policyjny, który nadjechał. Dobra, uzbrojone psy już tak fajnie nie wyglądały. A ten się do nich wydarł. O ile pęknięcie szyb w wozie można było nazwać kupieniem sobie czasu. Napad na muzeum, chyba wiedzieli, na czym stoją, skoro mierzyli w nich teraz swoimi pistolecikami. I nagle jasnowłosy gościu chwycił go za fraki.
- To co najmniej urocze. - skomentował. On ostatecznie nie widział twarzy Vi, a dzięki temu Vi nie brał na poważnie tego groźnego gestu. - Ten policjant właśnie wzywa po posiłki, bo wie, z kim ma do czynienia, a ty tracisz sobie czas i nerwy na dyskusje ze mną. - powiedział znów, po czym przelotnie musnął dłonią o jego, która zaciskała się na jego kurtce. Potem zacisnął jego rękę w delikatne ujęcie. Romantycznie. Banshee mógł poczuć pieczenie wywołane jego krwią. - Nie radzę ci się do mnie zbliżać. - mruknął, poprawiając kurtkę.
- Masz gdzie mieszkać? - zadał nagle pytanie, jakby zostało wyrwane kompletnie z kontekstu.

_________________
This city will become toxicity.

>>>Bez maski<<<
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Banshee

avatar

Wiek : 18
Ekwipunek : nóż

PisanieTemat: Re: Museum of Natural History   Nie Lip 05, 2015 1:37 pm

Wydawało mu się, że denerwowanie go tylko przynosi Vi większą satysfakcję... Chory popapraniec.
- Facet, planowałem skok na ten diament z jakiś miesiąc i to nie po to, żeby jakiś zamaskowany, nonszalancki idiota mi zniszczył cały plan: bo ma taki kaprys! - czy ten "gazownik" miał za zadanie irytować Banshee czy po prostu był upierdliwy z założenia? Tego nie wiedział i wolał się w to chyba również nie zagłębiać bo krew mu się tylko bardziej gotowała. Ten dziwak to naprawdę najbardziej dziwna osoba, jaką spotkał w całym Gotham przez ostatni tydzień, naprawdę, nikt się do niego chyba nie umywał. Masz macki na głowie? Spoko, przynajmniej nie jesteś tak dziwny jak Vi!
- Mam w dupie to kogo wzywa ten pies! Oddawaj mi mój diament! - następnie kiedy Victor przejechał swoją krwią po jego dłoni odruchowo kopnął go od siebie. Na pewno nie wyrządził mu żadnych szkód, ale kopnął na tyle mocno, że go od siebie odsunął na bezpieczną odległość.
-Cholera, uważaj jak żyjesz Ty... - nagle ten całkowicie wyrwany jak z innego wymiaru zadał chyba pytanie, którego nie spodziewałby się po tygodniu rozmowy.
-Mam gdzie mieszkać, ale nie będę miał jeśli nie oddasz mi tego cholernego diamentu! - o co mu w ogóle chodziło? Ten człowiek - o ile można było go w ogóle tak nazwać - to naprawdę jakaś chodząca zagadka. Nie wiedział czy może mu zaufać ani czy nie zrobi czegoś równie dziwnego.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Victor Vi

avatar

Wiek : 17
Ekwipunek : Plecak, dwie domowe bomby z użyciem żrącej krwi, strzykawka z własnym jadem, kij bejsbolowy, nóż w kieszeni.

PisanieTemat: Re: Museum of Natural History   Nie Lip 05, 2015 1:47 pm

Słysząc jego tłumaczenia, parsknął głośniej śmiechem. No bo to było śmieszne.
- Taki jest problem ludzi, którzy planują. Zawsze nie uwzględniają tego, że coś może im ten plan zburzyć. - powiedział z ironicznym uśmiechem na twarzy, którego nie było widać. O boże, jak on lubił dzielić się z innymi swoimi mądrościami życiowymi. Dziwota chyba była największą w jego mniemaniu zaletą. Przynajmniej on się nie nudził, a i też innym dostarczał trochę wrażeń.
- Spokojnie, zaraz oddam. -mruknął, zerkając jeszcze raz w stronę gliniarza, który krzyczał coś o podniesieniu rąk i padnięciu na ziemie. Bla, bla bla. Vi po chwili został uraczony kopniakiem w brzuch, przez co się nieco skulił i odsunął o krok. - Ała, to nie bolało. - mruknął wciąż irytująco luźnym tonem. Wkrótce było słychać kolejne wozy na sygnale. Nie pozostało mu nic innego, jak czekać na odpowiedź o jego zamieszkaniu.
- Oddam ci diament pod warunkiem, że będę się mógł u ciebie przez jakiś czas zatrzymać. - deal roku. A mówił to zupełnie poważne. Nie musiał przecież zdradzać czemu, po co mu to, czy jest tak ostro poszukiwany czy też po prostu przed czymś lub kimś ucieka. - Przy okazji możesz mi oddać te rzeczy, które stamtąd wziąłeś. - dodał jeszcze, sięgając po nie dłonią. - Ale ostrzegam, żadnych sztuczek. Jeśli pokażę ci swoją twarz, to odlecisz w wieczny koszmar. A czy z mojej brzydoty, to już zależy od ciebie, jak to zinterpretujesz. - dokończył.

_________________
This city will become toxicity.

>>>Bez maski<<<
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Banshee

avatar

Wiek : 18
Ekwipunek : nóż

PisanieTemat: Re: Museum of Natural History   Nie Lip 05, 2015 2:05 pm

- Słuchaj uwzględniłem praktycznie WSZYSTKO oprócz upartego popaprańca w masce! - Banshee zauważał kolejne nadjeżdżające wozy policyjne, ale wydawał się w ogóle nie zwracać na nie swojej uwagi... Wydawał bo tak naprawdę coraz bardziej się denerwował natomiast nie chciał już tego i tak pokazywać. Swoją drogą i tak miał już swój plan ucieczki, który zawsze działał niezastąpienie. Słysząc, że Vi zaraz odda mu ten diament od razu rozpromieniał się na duchu, jednak wiedział, że to jeszcze nie koniec jego wypowiedzi więc postanowił słuchać go dalej i przygotować się na ewentualny cios w twarz... To co jednak ostatecznie usłyszał całkowicie zbiło go z nóg. Miał go u siebie przenocować? To tyle? Serio jest aż taki DZIWNY? W sumie nie miał w domu praktycznie nic wartościowego więc czemu by nie skoro oddałby mu ten diament? Jedyną ważną rzeczą chyba były jego ulubione ciasne bokserki w paski.
- No ok, masz moje słowo... Ale chyba musimy uciekać bo jest ich coraz więcej. Mam plan, chwyć mnie za rękę. - wziął chłopaka za rękę praktycznie nie czekając na jego pozwolenie, oczywiście tę nieprzeciętą rękę i teleportował ich w krzaki kilkanaście metrów dalej.
- Słuchaj, nie mogę się teleportować gdziekolwiek chcę, ale oni tego nie wiedzą i myślą, że już całkiem zniknęliśmy więc tera tylko musimy czekać aż stąd odjadą, spoko? - spojrzał na niego spokojnie i z lekkim uśmiechem bo miał już cichą nadzieję, że skończy go tak denerwować jak wcześniej? W końcu co jeszcze mogło się stać?
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Victor Vi

avatar

Wiek : 17
Ekwipunek : Plecak, dwie domowe bomby z użyciem żrącej krwi, strzykawka z własnym jadem, kij bejsbolowy, nóż w kieszeni.

PisanieTemat: Re: Museum of Natural History   Nie Lip 05, 2015 2:16 pm

- Ou. - mruknął nagle jakby zaskoczony. - To naprawdę brzmi jak komplement. - powiedział dość pogodnie. Policjant patrzył dziwnie na tę sytuację. Vi i Banshee gadali, denerwowali się, doszło nawet do lekkiego kopniaka a i tak ostatecznie wygląda to jak luźna rozmowa. Dobra, zdawał sobie sprawę z tego, że jego układ był dziwny, ale cóż miał na to poradzić? Po prostu chciał. Wyłamał się z systemu bycia typowym, szarym, nudnym i idiotą i za to jest spontanicznym idiotą. A teraz, kiedy Banshee poszedł na ten układ, czego w sumie Vi nie oczekiwał, to mają przed sobą noce pełne wrażeń.
- Tylko wiesz, nie na jeden dzień. Na parę dni. Albo kilkanaście. Ogólnie do pewnego czasu. - rzucił, zanim ten ujawnił swój plan. Szybko został złapany za nierozciętą dłoń. Owładnęło go dziwne, nieprzyjemne uczucie. Pojawił się gdzieś indziej, w dodatku przez obraz, jaki widział w masce, nie mógł ogarnąć co się stało. Poczuł się niedobrze, aż się skulił. Na jego plan jedynie pokazał kciuk do góry i pokiwał głową potwierdzająco. Podciągnął nieco maskę do góry, żeby jedynie dać ustom dostęp do świeżego powietrza, po czym splunął na ziemię swoją dziwną mazią, która nie przeżerała. Gdy już to uciążliwe uczucie minęło, usiadł po turecku w krzakach i czekał, zawieszając wzrok na chłopaku.
- Wyglądasz jak jakaś niunia, wiesz? - rzucił tak o, po prostu z nudów. Nie miało być to uszczypliwe, po prostu dzielił się tym, co widział. - Ach, a diament ci oddam, jak już znajdę się u ciebie w domu. - dodał, bawiąc się źdźbłem trawy.

_________________
This city will become toxicity.

>>>Bez maski<<<
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Banshee

avatar

Wiek : 18
Ekwipunek : nóż

PisanieTemat: Re: Museum of Natural History   Nie Lip 05, 2015 2:36 pm

Kiedy już tak siedzieli w tych krzakach Bryanowi zebrało się na gadanie szeptem, aby nikt ich przypadkiem nie usłyszał mimo, że i tak byli daleko od nich i sami policjanci robili duże zamieszanie.
- Słuchaj, jak mi tylko oddasz mój diament to możesz zostać ile zechcesz byle nie na wieki... Mam dosyć małe mieszkanie ale na tyle dobrze zrobione, że to wszystko mnie trochę kosztuje... No ale sam zobaczysz jak już będziemy na miejscu. - młodzieniec zauważał, że policja już się powoli zmywa więc będzie to tylko kwestia jakichś paru minut kiedy i oni będą mogli stamtąd zniknąć niepostrzeżenie. Słuchając Victora krzywo się uśmiechnął ze zdziwienia jak przypadkowo potrafi wyjechać z każdym tekstem. Chyba się jeszcze nie spotkał z osobą, która tak niesamowicie zmienia temat. Jedno było pewne, na sto procent nie będą się nudzić.
- Jak niunia? Cóż, uznam to jako komplement, dzięki. I dzięki, że w końcu postanowiłeś oddać mi ten diament... To naprawdę dla mnie bardzo ważne, nawet sobie nie wyobrażasz jak. - czas mijał i mijał, a po jakichś 30 minutach już tam nikogo nie było.
- Za mną - powiedział krótko i poszedł w stronę swojego mieszkania.
[z/t oboje do Mieszkanie Banshee]
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Vague

avatar

Wiek : 22
Ekwipunek : pistolet i jakieś inne duperele

PisanieTemat: Re: Museum of Natural History   Czw Lip 16, 2015 11:09 pm

Godzinę temu oglądała wiadomości. W żaden logiczny sposób nie jest wstanie wyjaśnić swego poczynania. Czy było to spowodowane chwilowym brakiem zdolności umysłowych, a może jakaś tajemna siła wcisnęła jej pilota w rękę i kazała odpalić to narzędzie diabła. Tego się nie dowiemy. Jedyną jasną rzeczą w tej sprawie był fakt, że było to złe posunięcie. Przyglądając się tym ludziom Kitty po raz kolejny uświadomiła sobie, że ten żałosny gatunek jakim byli ludzie nie powinien mieć prawa do życia. Takie myślenie było opłacalne. Pozwalało zagłuszać już i tak nie istniejące wyrzuty sumienia i żyć jak się chce. Jedynym problemem byli "bohaterowie", samozwańczy stróże prawa i porządku. Na co oni skoro ludzkość w swoim wielkim debiliźmie byli skazani na autodestrukcje i usilne zmiany takiego stanu rzeczy były bez sensu.
Niesiona tym tokiem rozumowania V. nie była wstanie zostać w swoim mieszkaniu nawet chwili dłużej. Rosnąca w niej flustracja musiała wyjść na zewnątrz. W ten o to sposób właśnie zmierzała w stronę muzeum historii naturalnej. Po co? Ahoj to wie.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Scarecrow
Mistrz Gry
avatar

Wiek : 38
Ekwipunek : Maska, toksyny strachu, w wielu formach

PisanieTemat: Re: Museum of Natural History   Pią Lip 17, 2015 12:27 am

Ubrany jak zwykły obywatel,teraz mógł go rozpoznać tylko ktoś kto pamiętał jeszcze Jonatana.
Szedł ulicą aż do budynku muzeum. Czemu tutaj? Cóż, cenne eksponaty mogą się przydać, a z kasa aktualnie krucho. Sprzęt już miał, więc pozostało tylko załatwić panów pilnujących przybytku.
Gdy był już tuż przed drzwiami, dostał dziwnego uczucia, jakby kogoś wyczuwał. Pewnie to było zwykłe przeczulenie, ale nie chciał mieć Gacka na ogonie już od pierwszej nocy na wolności.
Pięknej nocy.

_________________
I went too far. He called me a lunatic. So now, they will learn the true nature of horror!
TEMAT MUZYCZNY 1 TEMAT MUZYCZNY 2
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Vague

avatar

Wiek : 22
Ekwipunek : pistolet i jakieś inne duperele

PisanieTemat: Re: Museum of Natural History   Pią Lip 17, 2015 12:41 am

Ciemny zaułek za muzeum idealne miejsce by się po cichu włamać, wejść, odchamić. W sumie to V. nie wiedziała, dlaczego tam przyszła, co nią kierowało. Może ta sama siła wyższa co wcześniej, kto to wi? Ostatnie ogarnięcie okolicy i już jej nie ma. Jakby nigdy jej tam nie było.
Przekrada się w ciemności, zaraz uśpi cały system ochrony i będzie mogła spokojnie sobie po zwiedzać. W ciemny świadku coraz głośniej mówiło się o tym, że pewna gruba ryba bardzo chciałaby mieć w swej kolekcji zabytkową biżuterię przechowywaną przez muzeum, może to wizja łatwego szmalu mnie tu przywiodła.
Jest przy pierwszym alarmie, przenika przez niego ręką i już koniec jego żywotności, zanim ktoś to zauważy ona będzie już dawno w domu smacznie spać.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Scarecrow
Mistrz Gry
avatar

Wiek : 38
Ekwipunek : Maska, toksyny strachu, w wielu formach

PisanieTemat: Re: Museum of Natural History   Pią Lip 17, 2015 1:02 am

Wszedł do środka. Strażnicy?  Za ladą jakiś starszy człowiek cicho drzemał. Lekki dymek z rozpylacza i pan starszy będzie raczył się porządnym koszmarem, a jeśli się wybudzi, to i koszmar wraz z nim będzie na jawie.
Kilkanaście kroków po schodach, drugi strażnik, tym razem z ukrycia ogłuszony poprzez mocne uderzenie o ścianę.
Teraz już spokojniej przechadzał , przyglądając się obrazom. Sielankowe klimaty wydawały mu się żałosne, i zakłamane. Tymczasem w oczy rzucił mu się piękny toporek, rekonstrukcja jakiegoś skandynawskiego artefaktu. Co więcej z osoblowymi napisami. Być może to coś cenniejszego niż można przypuszczać.
Teraz tylko wypadałoby unieszkodliwić alarm...
Cały czas miał uczucie że nie jest tu tylko on i kilku unieszkodliwionych strażników.
-Pokaż się...
Powiedział stanowczo i rozglądnął się.
Ściągnął okulary a to już dużo mówiło o jego planach.
Po chwili już miał na sobie maskę. Teraz tylko czekać czy się owa osoba ujawni się czy nie. A może to tylko zwidy?

_________________
I went too far. He called me a lunatic. So now, they will learn the true nature of horror!
TEMAT MUZYCZNY 1 TEMAT MUZYCZNY 2
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Vague

avatar

Wiek : 22
Ekwipunek : pistolet i jakieś inne duperele

PisanieTemat: Re: Museum of Natural History   Pią Lip 17, 2015 1:48 am

Coś się dzieje. Kitty jeszcze nie jest w stanie powiedzieć co dokładnie, ale coś jest nie tak. Nie jest sama w tym przybytku kultury, oprócz niej i kilku stróżów nocnych, ktoś jeszcze wygrali się na tę noc muzeów. Nieruchomieje na chwilę, słucha, czeka aż coś się stanie. Może nie powinna tak wystawiać się na złapanie tylko odrazu zwiewać. Wrócić tu kiedy ktoś wykupi jej usługi, taka samowolka mogła się źle skończyć.
Słyszy kroki, a może tylko jej się wydaje, czyjś oddech.
Nie jesteś tu sama Kotełko.
Jeszcze udaje jej się czmychnąć za jakiś eksponat kiedy w pomieszczeniu daje się słyszeć czyjś głos. V. nie wie dlaczego, ale ten głos budzi w niej jakieś irracjonalne uczucie strachu. To ona tu jest myśliwym, dlaczego więc boi się kogoś kogo w tej ciemności nawet nie widać.
To nie ciemność jest straszna ale światło, które tworzy cień.
Nakłada maskę na twarz i powoli wynurza się z cienia, stoi w bezpiecznej odległości, jeśli jej towarzysz zrobi cokolwiek co ona uzna za niestandardowe ucieknie i tyle ją widziano.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Scarecrow
Mistrz Gry
avatar

Wiek : 38
Ekwipunek : Maska, toksyny strachu, w wielu formach

PisanieTemat: Re: Museum of Natural History   Pią Lip 17, 2015 12:57 pm

Cokolwiek co można uznać za niestarndardowe, to najlżejsze określenie osoby która stała przed gablotą z toporkiem.
Stał w masce i gdy zobaczył Vague wydał z siebie pomruk zdziwienia.
- A koleżanka tu czego... szuka?- zapytał, oddzielając ostatnie słowo ze względu na szybkie zmierzenie jej wzrokiem i określenie czy jest to heros czy raczej złodziejka.
Wychodziło na to 2. Nie potrzebował problemu, zwłaszcza że nie wiedział czy ta panienka nie posiada jakichś potencjalnie niebezpiecznych mocy. Założył ręce za plecy i powoli wyciągnął pojemnik z toksyną w gazowej formie. Po chwili dodał - Nie ma chyba potrzeby by walczyć. Jeszcze się zjadą psy... Proponuję tymczasową współpracę.- i gdy to mówił zrzucił delikatnie pojemnik na ziemię za siebie. Starał się rozmową to zagłuszyć, ale jeszcze nim gaz wylądował na podłodze, to już zdążył się lekko rozprzestrzenić.


_________________
I went too far. He called me a lunatic. So now, they will learn the true nature of horror!
TEMAT MUZYCZNY 1 TEMAT MUZYCZNY 2
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Sponsored content




PisanieTemat: Re: Museum of Natural History   

Powrót do góry Go down
 
Museum of Natural History
Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 1 z 2Idź do strony : 1, 2  Next
 Similar topics
-
» Rak to nie wyrok.

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Injustice :: 
Stany Zjednoczone
 :: 
Gotham City
-
Skocz do: