~
 
IndeksIndeks  CalendarCalendar  FAQFAQ  SzukajSzukaj  UżytkownicyUżytkownicy  GrupyGrupy  RejestracjaRejestracja  ZalogujZaloguj  

Share | 
 

 Mieszkanie Banshee

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
AutorWiadomość
Banshee

avatar

Wiek : 18
Ekwipunek : nóż

PisanieTemat: Mieszkanie Banshee   Nie Lip 05, 2015 2:24 pm

Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Victor Vi

avatar

Wiek : 17
Ekwipunek : Plecak, dwie domowe bomby z użyciem żrącej krwi, strzykawka z własnym jadem, kij bejsbolowy, nóż w kieszeni.

PisanieTemat: Re: Mieszkanie Banshee   Nie Lip 05, 2015 2:50 pm

Uznawanie czegoś takiego za komplement... W sumie też było dziwne. Ale może Banshee należał do tych innych facetów, co lubią czuć się kobietą albo coś w tym stylu. W życiu nic go nie zdziwi, ani też mu nie przeszkadza. Tak więc szedł za nowo poznanym kolegą, który już się na niego nie denerwował, ale to może dlatego, że Vi przestał być na ten moment irytujący. Wkrótce oboje dotarli do jego mieszkania. Kiedy ten mówił coś o ciasnych pokojach, myślał o ogólnej biedzie, ale wnętrze wyglądało całkiem przyzwoicie. Nawet w swojej masce odsunął jedno szkło, żeby lepiej przyjrzeć się miejscu. Zielone oko bacznie zapamiętało każdy zakamarek, po zatrzasnął szkiełko na swoje miejsce.
- Nieźle tutaj. Ciasno, bezpiecznie, wygodnie, ogólnie spełniające warunki. Muszę się odlać. Tam jest łazienka? Tam, zgadłem. Nietrudno zgadnąć. - szybko zniknął w pomieszczeniu małej łazienki, przy czym zapominając o kamieniu w kieszeni, który miał oddać. Zamknął się w niej na czas skorzystania z toalety. Zerknął jedynie chwilowo w stronę lustra. Niedługo potem wyszedł. Wciąż mając maskę na twarzy. Zdawało się, że nie zamierzał jej ściągać.
- Masz zajebistą łazienkę. - rzucił luźno, stojąc w przedpokoju i spoglądając na Banshee. Ogólnie gadał jak dziecko, coś jakby pierwszy raz widział taki dom. - O! Masz telewizję, nie? - rzucił nagle, przypominając sobie o tym, że takie coś istnieje.

_________________
This city will become toxicity.

>>>Bez maski<<<
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Banshee

avatar

Wiek : 18
Ekwipunek : nóż

PisanieTemat: Re: Mieszkanie Banshee   Nie Lip 05, 2015 3:03 pm

-Tak, korzystaj z moich dóbr do woli, pókim miły...
Kiedy weszli już do mieszkania Bryana, chłopak od razu się wyluzował, rozpiął kombinezon i zsunął go do pasa, widać było jego lekki zarys mięśni, natomiast nie były one prawie widoczne. Patrzał na Victora z wielkim zdziwieniem w oczach... Zachowywał się jak dziecko ze slamsów, które nigdy na oczy nie widziało prawdziwego mieszkania i wszystko tutaj było dla niego całkowitą nowością. A może tak było? Nie wiedział i w sumie wolał się nie zastanawiać jakoś dłużej nad tą myślą.
- Ummm, tak, ale jest na niej tylko parę kanałów. Nie czułem potrzeby kupowania kablówki bo bardziej potrzebny mi jest internet. - popatrzył jeszcze raz na kolegę... Czy on zamierzał w tej masce przesiedzieć całą wieczność? Kiedyś musi ją zdjąć, chociaż kiedy będzie musiał iść spać, co nie? To raczej było by nieco trudne spać w czymś takim na głowie i do tego nie czuć żadnego dyskomfortu. Poza tym on nie je? Niby pluje jakimiś dziwnymi wydzielinami i takimi różnymi no ale każdy przecież musi się żywić! Myśląc o tym Banshee doszedł do wniosku, że w sumie on też długo nie jadł i wypadałoby zrobić kolację. Może on też by chciał zjeść?
- Słuchaj, idź się szybko tam załatwić czy co chcesz zrobić w mojej łazience, a ja się szybko przebiorę i zacznę robić coś może do jedzenia... Ty też chcesz? - zapytał niepewnie unosząc jedną brew w górę.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Victor Vi

avatar

Wiek : 17
Ekwipunek : Plecak, dwie domowe bomby z użyciem żrącej krwi, strzykawka z własnym jadem, kij bejsbolowy, nóż w kieszeni.

PisanieTemat: Re: Mieszkanie Banshee   Nie Lip 05, 2015 3:17 pm

Vi nie musiał dostać otwartej odpowiedzi, by wiedzieć, że mógł korzystać z dóbr do woli. W końcu układ był jaki był. Jak wrócił, Banshee ściągał z siebie swój niuńkowaty kombinezon, a Vi mu się przyglądał uważnie. Jasnowłosy przez moment sam przyglądał się Victorowi z pewnym zdziwieniem. On przywykł do ciągłego noszenia maski, więc nie wiedział, dlaczego ten się dziwił. Owszem, musiał jeść, co musiał robić bez maski i spał, również bez maski, choć często się zdarza że podczas snu jej nie zdejmował.
- Parę kanałów, powiadasz. - powtórzył za nim i wszedł do salonu, który był połączony z kuchnią i usiadł sobie wygodnie, przy okazji włączając telewizję. - Parę kanałów zawsze spoko. - dodał pod nosem. Usłyszał słowa Banshee, na chwilę odwrócił w jego stronę głowę.
- Na razie nie czuję takiej potrzeby. A co do jedzenia, to zjadłbym coś. - odpowiedział, zerkając jeszcze raz na programy w TV. - W sumie to nie ma nic ciekawego, to mogę ci pomóc coś zrobić. Ach, czekaj. - mruknął, wstając i podszedł jeszcze do Banshee. Położył kamień na blacie. - Prawie bym zapomniał o nim. No, to zobaczmy, co ty tam masz... - westchnął, szybko zjawiając się przy lodówce. Otworzył, by zobaczyć, jakie miał składniki. - Tak w ogóle... Nie mieszkasz sam długo, prawda? - rzucił kolejne pytanie z czystej ciekawości.

_________________
This city will become toxicity.

>>>Bez maski<<<
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Banshee

avatar

Wiek : 18
Ekwipunek : nóż

PisanieTemat: Re: Mieszkanie Banshee   Nie Lip 05, 2015 3:29 pm

Banshee starał się dokładnie analizować każde poczynanie oraz każde słowo wypowiadane z ust Vi. Nigdy nie wiadomo czy nie wywinie mu jakiegoś numeru albo co gorsza nie ucieknie z diamentem. No i pomimo faktu, że powiedział mu, że chce się przebrać to ten totalnie go zignorował i jeszcze poszedł do telewizora... Postanowił go również zignorować i odwracając się do niego tyłem ściągnął z siebie kombinezon, pod którym był całkowicie goły. Widoczne były jego dwa okrągłe pośladki, które nie były wcale jakoś małe. Kolokwialnie rzecz ujmując to miał "fajną dupę". Szybko z szafki w salonie wyciągnął krótkie spodenki oraz bluzę zakładaną przez głowę, która była o chyba dwa rozmiary za duża. Kiedy się ubrał zauważył, że na blacie towarzysz położył wcześniej wspomniany diament. Ucieszył się na jego widok i schował go do szafki. Swój kostium rzucił na sofę.
- Dzięki, że oddajesz w końcu. - odpowiedział cicho zauważając, że zmierza w stronę lodówki gdzie było tylko parę warzyw, pół kurczaka i dwie wody mineralne.
- Fakt, mieszkam tutaj od niedawna. Chyba jakieś 3-4 miesiące, ale głowy sobie nie dam urwać. - Zastanawiało go przez chwilę dlaczego go pyta o takie rzeczy, ale po głębszym namyśle stwierdził, że jednak nie będzie mu zawracał głowy kolejnym pytaniem.
- Tak swoją drogą to jeśli dam Ci widelec to Twoja ślina go nie zeżre? Możesz jakoś kontrolować tę moc?
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Victor Vi

avatar

Wiek : 17
Ekwipunek : Plecak, dwie domowe bomby z użyciem żrącej krwi, strzykawka z własnym jadem, kij bejsbolowy, nóż w kieszeni.

PisanieTemat: Re: Mieszkanie Banshee   Nie Lip 05, 2015 3:52 pm

Cóż, nie pooglądał sobie takich widoków. Wkrótce w progu pojawił się przebrany Banshee, a Vi przyglądał mu się uważnie.
- Nie ma za co dziękować. - mruknął obojętnie w odpowiedzi. Kiedy oglądał zawartość lodówki, słuchał odpowiedzi Banshee. Wyjął z lodówki kurczaka. - Ej, w czym to się smaży. - rzucił czysto refleksyjnie, po czym przeniósł wzrok na jasnowłosego. - Hm, idzie się domyślić. Wyglądasz młodo, jakbyś wyfrunął z przysłowiowego gniazda, czy jak to się tam mówi. - machnął teatralnie ręką, po czym postawił kurczaka na blacie. Pytał się, bo chciał. Lubił coś wiedzieć o ludziach, był ciekawski, może nawet wścibski. Ostatecznie do nikogo się nie przywiązał, by tej wiedzy mógł do czegoś użyć, czy też żeby ktoś musiał się martwić o swój długi język. Schylił się, by wsadzić kurczaka do piekarnika, ale w ogóle nie rozumiał jego ustawień. Aż odchylił szkła na jego masce, by się temu przyjrzeć.
- Hm? Daj mi to się przekonasz. - odparł niemal natychmiast. - A tak poważnie to nie. Byłoby to niemałe utrudnienie... - westchnął. - Żarłbym z miski jak pies, to dopiero by było dno. - zaśmiał się. - Ale kontrolowanie jej to za dużo powiedziane. - dokończył. Nie chciał się rozdrabniać na temat swojej mocy, tak jakby ze zwykłej ostrożności, jeśli kiedyś, w przyszłości, będą zmuszeni ze sobą walczyć. Wtedy Vi mógłby być znakiem zapytania dla wroga.

_________________
This city will become toxicity.

>>>Bez maski<<<
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Banshee

avatar

Wiek : 18
Ekwipunek : nóż

PisanieTemat: Re: Mieszkanie Banshee   Nie Lip 05, 2015 4:19 pm

-Wiem, że nie mam za co ale kultura jednak tego wymaga... Rozumiem, że możesz nie wiedzieć co to, ale ja się nią sugeruję. - zażartował do niego i bacznie obserwował co on tam majstruje przy lodówce. Wcale go nie zdziwiło, że wyjął kurczaka, nie wydawał się być wegetarianinem.
- No przecież, że w piekarniku, o co Ci się rozchodzi? - podszedł do niego zniecierpliwiony i przyjrzał się dokładniej. Podszedł do maszyny i nastawił ją odpowiednio, aby kurczak się dobrze upiekł. Zamaskowany chyba nie należał do tych bardziej ogarniętych ludzi. Zastanawiało go tylko czy to przez to, że sam nie korzystał z takich dóbr, czy to może dlatego, że mógł być lekko upośledzony? Wyrzucił te myśli z głowy szybciej niż się pojawiły... Zdecydowanie zbyt dużo myślał na jego dziwny temat.
- Trochę Ci współczuję, że Twoja moc nie pozwala Ci na normalne funkcjonowanie, nie ma czego zazdrościć... - lekko się skrzywił i spojrzał na maskę Victora... Cóż, a na twarz nie miał co liczyć.
-Swoją drogą to ile masz lat? Ja skończyłem osiemnaście, żeby nie było, że pytam, a sam nie mówię. No i może pokażesz mi buźkę, co? - uśmiechnął się lekko, bardzo go zastanawiało jak wygląda bez niej.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Victor Vi

avatar

Wiek : 17
Ekwipunek : Plecak, dwie domowe bomby z użyciem żrącej krwi, strzykawka z własnym jadem, kij bejsbolowy, nóż w kieszeni.

PisanieTemat: Re: Mieszkanie Banshee   Nie Lip 05, 2015 4:34 pm

- Śmieszne. - skomentował krótko i obojętnie jego żart. Wyjął kurczaka bo nie był wegetarianinem... Jakby miał na co dzień takie zmartwienia, to byłby szczęśliwy. Nie zastanawiał się nad losem zwierzątek. Mięso to było dla niego mięso a piesek, to wierny towarzysz, tak, taki paradoks.
- No przecież o nic. - wzruszył ramionami i wstał, by zostawić rozprawianie się z piekarnikiem Banshee. Oparł się o blat i obserwował jasnowłosego. Na jego słowa trochę się zirytował.
- Niepotrzebne jest mi twoje współczucie, ani nie jest to dla mnie tak duża udręka, jak ci się teraz wydaje. Przynajmniej ludzie się trzymają ode mnie z daleka. - powiedział dość głośno i pewnym tonem, po czym skierował się w stronę kanapy. Usiadł i znów zaczął szukać jakiegoś kanału. Natrafił na jakiś dramat wojenny.
- Siedemnaście. - rzucił znudzonym tonem. - Nie. - odpowiedział szybko na drugie pytanie. - Wiążę do niej hiperboliczne uczucia. A tak poważniej, nie ściągnę jej w twojej obecności. W niczyjej jej nie ściągam. To dziwnie brzmi, ale chyba już zauważyłeś, że jestem jednym kłębkiem dziwoty. Jem w osobnym pomieszczeniu, albo tylko z częściowo odsłoniętą twarzą, a co do spania, to najlepiej, gdybym spał... Tutaj. - mruknął, spoglądając na niego. - Chyba że koniecznie chcesz ze mną spać. - rzucił luźną aluzją.

_________________
This city will become toxicity.

>>>Bez maski<<<
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Banshee

avatar

Wiek : 18
Ekwipunek : nóż

PisanieTemat: Re: Mieszkanie Banshee   Nie Lip 05, 2015 9:04 pm

Słysząc jak wypowiadał się do niego Victor dało się poznać, że raczej nie lubi o sobie rozmawiać. Niby mógłby mu dać całkowity spokój, ale jednak wiedział, że skoro będzie w cudzym mieszkaniu już trochę przebywał to na pewno będzie się nudził... Trzeba będzie mu również znaleźć jakieś zajęcie, raczej nie będzie całymi dniami siedzieć przed telewizorem, musi coś robić albo czymś się zajmować. Może nie wyglądał Banshee w tej chwili był bardzo zainteresowany jego osobą.
- Na prawdę siedemnaście?! Ja jestem od Ciebie tylko o rok starszy! - zdziwił się i aż podskoczył z zaskoczenia - w ogóle to czemu chciałeś tutaj pomieszkać? Nie masz domu czy chcesz mnie zgwałcić? - zażartował znowu do niego chłopak, a potem dalej słuchał jak to nie lubi pokazywać twarzy, że maska to jego żona i pierdu pierdu o tym, że jest dziwny. Cóż, przynajmniej w jednym się zgadzali co już praktycznie wychodziło na duży plus! Jeszcze tak dalej, a może dojdą do wspólnych, ulubionych seriali! Słysząc aluzję Vi parsknął lekko śmiechem.
-Nie, spokojnie możesz spać tutaj, ale wiesz, jakbyś się bał burzy to wiesz gdzie jest mój pokój. - Banshee poszedł do swojego pokoju i położył się na brzuchu z laptopem na łóżku. Kurczak jeszcze trochę się będzie piekł więc ma czas.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Victor Vi

avatar

Wiek : 17
Ekwipunek : Plecak, dwie domowe bomby z użyciem żrącej krwi, strzykawka z własnym jadem, kij bejsbolowy, nóż w kieszeni.

PisanieTemat: Re: Mieszkanie Banshee   Nie Lip 05, 2015 9:21 pm

Reakcja chłopaka była dziwna, może nawet trochę śmieszna. Vi zdawał się być trochę starszy niż był? Mimo maski na twarzy? Hm, no, duży plus.
- Nie, na niby. Czym ty się tak fascynujesz? Bo nie rozumiem. - powiedział, obserwując jego reakcje. Przy kolejnym pytaniu trochę się zwiesił. Przez moment jego wzrok utkwił na oknie tego pomieszczenia. - Cóż, to pytanie wkracza w moje prywatne życie, które zazwyczaj nikogo nie interesuje. Może niech dla ciebie oficjalną wersją będzie to, że nie mam domu. Zresztą, widać to po mnie. - wzruszył ramionami, mówiąc to wszystko obojętnym tonem. Był szczurem, szczurem się urodził, szczurem się wychował i jego moce były toksyczne, jak u szczura. - Ty, patrz, zajebisty film leci. - zmienił nagle temat. - Ej, masz jakieś piwo? Albo coś? - zadał kolejne. Słysząc słowa ze strony Banshee, mruknął coś pod nosem.
- Okej. Wpadnę. - powiedział luźno i znów wzruszył ramionami. Zauważył, że gospodarz domu opuścił to pomieszczenie, co go trochę zawiodło. Jako, że odezwała się w nim cząstka dzieciaka, wstał i stanął w progu sypialni, gdzie leżał Banshee z laptopem na brzuchu. - Powinieneś zająć się swoim gościem. Poróbmy coś razem albo nie wiem, bo kurwica mnie złapie. A tak swoją drogą, masz rzeczy do przebrania, nie? - zdecydowanie, jak dziecko...

_________________
This city will become toxicity.

>>>Bez maski<<<
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Banshee

avatar

Wiek : 18
Ekwipunek : nóż

PisanieTemat: Re: Mieszkanie Banshee   Nie Lip 05, 2015 9:51 pm

-Wiesz co, piwa nie mam, tylko jedno wino. Zawsze mam wodę jak chcesz się napić. - odparł do niego jednym tonem wskazując przy tym drogę do lodówki.
- Przepraszam, że się tak ekscytuję, rzadko spotykam osoby w moim wieku z takimi mocami jak ja... Jesteśmy inni i miło czasami poznać takiego jak Ty... - trochę posmutniał przez tak negatywne nastawienie chłopaka do sytuacji. Był aż tak strasznie szorstki, żeby nawet się tak zachowywać dla osoby, która wpuściła go pod własny dach? Kiedy był w swoim pokoju na laptopie przeglądał różne strony internetowe, głównie te informacyjne oraz dowiadywał się co tam nowego w świecie. Po chwili zauważył w progu swoich drzwi Vi... Czyżby był on na tyle dziecinny, że nie może posiedzieć chwilę sam? Zostawił go tam samego bo uważał, że właśnie tego chce, ale jak widać najwyraźniej się grubo mylił, a chłopak potrzebował uwagi.
- To co niby chcesz porobić co? - zamknął laptopa i spojrzał mu w oczy... A właściwie to w szkła maski. Był otwarty na propozycję bo szczerze mówiąc również był lekko znudzony. Jednak postawy sprawę jasno, nie byli oni już dziećmi więc w chowanego się nie pobawią...
- Ummm, tak, tutaj w szafie mam jakieś większe rzeczy. Jeśli potrzebujesz bielizny to w szufladzie obok. Ale może najpierw się umyjesz co? Swoją drogą też chciałbym się umyć więc idź szybko, a po Tobie pójdę ja.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Victor Vi

avatar

Wiek : 17
Ekwipunek : Plecak, dwie domowe bomby z użyciem żrącej krwi, strzykawka z własnym jadem, kij bejsbolowy, nóż w kieszeni.

PisanieTemat: Re: Mieszkanie Banshee   Nie Lip 05, 2015 10:10 pm

Zaświeciły mu się oczy. Jego fascynację na wieść, że miał wino, można było zauważyć po samej jego postawie.
- Poprosiłbym. - powiedział grzecznie i przez co się nawet teatralnie ukłonił na siedząco, zamachując się ręką. Wszystko po to, by zwrócić uwagę na fakt, że Vi też potrafił być kulturalny. Czasem. Tak więc otrzymał lampkę wina i go szybko spożył. Niestety nie w towarzystwie jasnowłosego.
- Nie idzie się do drugiego pokoju, kiedy ma się gościa. - mruknął coś podobnego do jego poprzedniej wypowiedzi. - Właśnie chciałem się umyć, dlatego spytałem o ubrania. - machnął ręką, po czym podszedł za przyzwoleniem do szafki. Najpierw do szuflady z bielizną. Zamiast wybrać pierwszą z brzegu, zaczął perfidnie przeszukiwać jej zawartość. Zaśmiał się głupio, bo go to śmieszyło.
- Serio...? W sumie oczekiwałem jakichś bokserek z zajebiście śmiesznymi wzrokami. - rzucił i ostatecznie wziął pierwsze lepsze. Potem przeszedł do większej szafki i wziął pierwsze lepsze ubrania. Tutaj już zbędnych poszukiwań nie chciał robić.
- Potem pooglądamy razem film. Jakiś fajny będzie lecieć za pół godziny.- powiedział dość głośno, robiąc większy nacisk na słowo "razem", kiedy wychodził i kierował się w stronę toalety. Zamknął ją na zamek, w razie gdyby tamten chciał zrobić przypadkowy nalot do łazienki, kiedy on korzystał z prysznica. Rozebrał się do naga. Ostatnią rzeczą, jaką ściągnął, była maska. Postawił ją ostrożnie na podłodze i nie spoglądając nawet w stronę lustra, wszedł pod prysznic.
Krótko mu to zajęło. Wkrótce wyszedł przebrany i w swojej masce. Skierował się do salonu i usiadł, oglądając film. Grzecznie czekał na Banshee.

_________________
This city will become toxicity.

>>>Bez maski<<<
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Banshee

avatar

Wiek : 18
Ekwipunek : nóż

PisanieTemat: Re: Mieszkanie Banshee   Nie Lip 05, 2015 11:41 pm

Kiedy Victor wszedł do jego pokoju chłopak bacznie go obserwował czy aby nie zrobi znowu czegoś dziwnego. Fakt, od chwili ich pierwszego spotkania znacznie się uspokoił, ale, dalej był dla niego wielką niewiadomą i rozumiał go w stu procentach.
- Nie śmiej się, bielizna jak każda inna... - popatrzył jeszcze na niego jak wychodził ze swoją zdobyczą i znika w korytarzu. Potem zaś usłyszał coś o filmie i... Czy on powiedział słowo "razem"?! Bryan albo się przesłyszał, albo alkohol tak mocno podziałał na Victora za pierwszym razem... Nurtowało go pytanie czy kiedy wyjdzie dalej będzie miał na sobie maskę bo było niemożliwym, żeby brał prysznic razem z nią... Chyba, że faktycznie aż na tyle ją kochał! Czekając doczekał się momentu kiedy wyszedł z łazienki... O dziwo wyszedł w masce. Nie chciał już o to pytać, postanowił to już zupełnie zignorować. Być może miał jakiś wypadek w przeszłości i teraz bał się innym pokazywać swojej twarzy? A pal licho tą sprawę...
- Wyjmij kurczaka bo pewnie jest już gotowy! - krzyknął do niego ze swojego pokoju odkładając laptopa na miejsce. Korzystając z okazji wszedł do łazienki jednak się nie zamykał bo było to jego mieszkanie i nie czuł takiej potrzeby. Trochę mu to zajęło ponieważ zawsze prysznic bierze dość długi chociaż starał się tym razem robić to krócej ze względu na swojego "gościa". Wyszedł z łazienki nie susząc włosów. Był całkiem nagi więc szybko wskoczył do swojego pokoju, ubrał bokserki i tą samą, za dużą bluzę co wcześniej. Kiedy był gotowy poszedł do młodziaka i usiadł obok z kolanami przy klatce piersiowej.
- To co oglądamy?
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Victor Vi

avatar

Wiek : 17
Ekwipunek : Plecak, dwie domowe bomby z użyciem żrącej krwi, strzykawka z własnym jadem, kij bejsbolowy, nóż w kieszeni.

PisanieTemat: Re: Mieszkanie Banshee   Nie Lip 05, 2015 11:54 pm

I mniej się wiedziało o drugim człowieku, tym lepiej. Vi nie chciał przywiązywać do niczego zbyt większej wagi. I co najlepsze - dobrze mu to szło. Za dobrze. To było nierealne jak na umysł zwykłego człowieka, dlatego był odrealniony, ale Vi nie narzekał.
- Dobra, dobra. - mruknął tylko tyle, zanim zniknął w łazience. Wyszedł w masce... Ale o tym właśnie mówił. Nie rozstawał się z nią. Jeśli nikt nie widział jego twarzy, tak było lepiej, po prostu.
- Okej. - powiedział i posłusznie wstał, by podejść do piekarnika. Odczepił do góry szkła, by przyjrzeć się mu i skręcić temperaturę. Potem rozejrzał się za czymś, w czym mógłby wyjąć gorącego kurczaka i to zrobił. Położył na talerz i złapał się za brodę w zamyśleniu. Nie zauważył nawet kiedy chłopak pojawił się w salonie. Vi zerkał to na kurczaka to na sztućce.
- No tak, widelce... - mruknął sam do siebie, jakby wcześniej prowadził sam ze sobą intensywny dialog. Sięgnął po sztućce, a porcję kurczaka przepołowił i dał na dwa talerze. Zaniósł na stół.
- Film. - wypowiedział dość oczywistą odpowiedź, która była urozmaicona jego obojętnym tonem. - Jakiś horror. - w końcu powiedział coś więcej, siadając obok jasnowłosego. - Horrory są straszne, ale jednocześnie śmieszne. To takie paradoksalne. - dokończył swoją jakże sensowną odpowiedź, po czym pochwycił kurczaka w ręce. Chuj z widelcem.

_________________
This city will become toxicity.

>>>Bez maski<<<
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Banshee

avatar

Wiek : 18
Ekwipunek : nóż

PisanieTemat: Re: Mieszkanie Banshee   Pon Lip 06, 2015 12:53 am

Banshee doskonale znał zasadę "im mniej wiesz tym lepiej dla Ciebie", natomiast nigdy jej nie stosował. Był cholernie ciekawski, swoimi detektywistycznymi motywami dorównywał samemu Batmanowi! W głębi ducha - mimo iż tego tak nie pokazywał - to bardzo cieszył się, że mógł spędzić czas z kimś innym, a nie jak zwykle zabijał czas przy jakiejś gierce komputerowej i tak dopóty dopóki nie zaśnie. Był raczej ekstrawertykiem więc towarzystwo drugiego człowieka bardzo mu pomagało. Wręcz działało na niego kojąco! To przy innych tak naprawdę odpoczywał, a nie kiedy siedział sam w mieszkaniu. Przy Victorze właśnie na chwilę obecną tak się czuł. Skrótem powiedziawszy, że wpadł i cieszył się, że go nie zamordował wcześniej gdyż miał taki zamiar.
- Pomóc Ci w czymś? - spojrzał na niego majstrującego przy kurczaku, ale po chwili zauważył, że jak na tak dziwną osobę to spokojnie sobie radził.
- Lubię horrory, i spoko, też uważam, że są one śmieszne - uśmiechnął się w jego stronę i wziął z jego rąk talerz z kurczakiem po czym podziękował. Następnie spojrzał na niego krzywo ponieważ trzymał w dłoniach kurczaka kiedy maskę miał dalej na głowie... Ten gość na serio będzie jadł przez maskę czy jak?!. Pomyślał po czym jednak musiał zareagować.
- Hej, najpierw zdejmij maskę, ogierze! - wyciągnął jedną dłoń w stronę jego maski w celu ściągnięcia jej.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Victor Vi

avatar

Wiek : 17
Ekwipunek : Plecak, dwie domowe bomby z użyciem żrącej krwi, strzykawka z własnym jadem, kij bejsbolowy, nóż w kieszeni.

PisanieTemat: Re: Mieszkanie Banshee   Pon Lip 06, 2015 1:13 am

Vi był w takim razie kompletnym przeciwieństwem. Jego zachowanie było w osiemdziesięciu procentach porównywalne do zachowania kota. Gdy ktoś był radosny, odpowiadał oschle, kiedy ktoś był smutny, to był radosny. Był cicho w towarzystwie, ale gdy ktoś go opuszczał, szedł do tej osoby. Jak atencyjna kurwa. Znaczy, atencyjny idiota.
- Nie. - odpowiedział krótko. Poradził sobie, brawo. Kwestią tego, że złapał w ręce kurczaka było to, że był do maski tak przyzwyczajony, że zapominał jej zdjąć. Gdyby Banshee na to nie zwrócił uwagi, Vi przytknąłby kurczaka do maski i mógłby się trochę zdziwić, że w ustach nie znalazło się żarcie. Dlatego na jego słowa, odwrócił głowę w jego stronę i ujrzał wyciągającą się w jego stronę rękę. Odchylił się, by tego uniknąć i na moment odłożył jedzenie. Spojrzał na Banshee ostrzegawczo, milcząc. Nawet jeśli nie było widać jego miny, to i tak w powietrzu zawisła dziwna atmosfera. Potem zwyczajnie podciągnął nieco maskę. Musiał ją trzymać cały czas jedną ręką. W drugą wziął kawałek kurczaka i zaczął jeść. Tak więc Banshee miał okazje przyjrzeć się jego muah usteczkom i ogólnie jego szczęce. Ewentualnie też zębom.
- Jednak nudny ten film. W krótkiej recenzji wydawał się zapowiadać lepiej. No trudno. - mruknął po dłuższym czasie, kiedy zdążył już zjeść jedzenie. Wstał tylko, by zgasić światło i położył się na kanapie, tym razem biorąc pod uwagę to, że siedział na niej również Banshee i nawet nie rozłożył na nim swoich nóg. - Jutro zwijam, jak coś. Kłamałem, że to będzie na kilka dni, więc nie będziesz musiał już znosić towarzystwa dziwaka. - rzucił od tak. - Ale bym coś zajarał... - mruknął sam do siebie. Czekał, aż film ewentualnie się skończy, a Banshee sobie pójdzie, a on będzie mógł ściągnąć maskę i pójść spać.

_________________
This city will become toxicity.

>>>Bez maski<<<
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Banshee

avatar

Wiek : 18
Ekwipunek : nóż

PisanieTemat: Re: Mieszkanie Banshee   Pon Lip 06, 2015 8:19 am

Naszego gospodarza wcale nie zdziwiło kiedy nagle jego ręka została powstrzymana przed zdjęciem maski gościa. W sumie mógł się tego przecież spodziewać no ale kto nie próbuje ten żałuje, co nie? Bacznie się przyglądał części jego twarzy, którą łaskawie pokazał światu. Jego usta były pełne, a szczęka dość wąska i lekko kwadratowa. W sumie mniej więcej tak go sobie wyobrażał w swojej głowie. Lekko się uśmiechnął, że jednak zaufał mu na tyle by pokazać w ogóle jakąś część swojej twarzy bo wydawał się być na tyle dziwną osobą, że nawet podczas stosunku seksualnego by jej nie zdejmował... Swoją drogą wyglądało by to bardzo śmiesznie. Nagle usłyszał coś z jego strony o tym, że film jest nudny, potem nic, a potem, że jutro się zwija... Czekaj, co? Dobrze usłyszał? Wyglądało no to, że tak i w momencie zrobiło mu się lekko smutno... Fakt, był to dziwny gość... OK, BYŁ CHOLERNIE DZIWNY... Ale z drugiej strony mentalnie przygotował się na coś innego, że będzie musiał go znosić codziennie w swoim domu i tak przez raczej dłuższy czas... Dokąd on pójdzie kiedy nie będzie go tutaj? Czy on faktycznie nie miał domu?
- Słuchaj, jeśli naprawdę jutro się zwijasz to połóż się w moim łóżku. Tobie się to bardziej przyda, a ja zdrzemnę się na jedną noc tutaj. Raczej większej różnicy mi to i tak nie zrobi. - Nie słuchając go położył się na sofie i odwrócił twarzą do ściany.
- Dobranoc, Vi... Pamiętaj, że jesteś tutaj zawsze mile widziany.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Victor Vi

avatar

Wiek : 17
Ekwipunek : Plecak, dwie domowe bomby z użyciem żrącej krwi, strzykawka z własnym jadem, kij bejsbolowy, nóż w kieszeni.

PisanieTemat: Re: Mieszkanie Banshee   Pon Lip 06, 2015 10:45 am

Prowadził koczowniczy tryb życia. Czasem się zdarzyło, że mógł się u kogoś na dłużej zatrzymać. Nie wiedział, że Banshee mógł posmutnieć na taką informację. Vi nawet to zauważył, ale nie mógł nic z tym zrobić, bo nawet nie chciał. Może osiemnastolatek sam lgnął do ludzi i się nastawił, że będzie musiał znosić dłużej jego towarzystwo, niemniej jednak Vi był irytujący i zdawał sobie z tego sprawę. Podłożył ręce pod głowę i nie odzywał się, no, do czasu. Zaśmiał się pod nosem krótko.
- Hah, mówisz, że mógłbym? No w sumie by się przydało... - podniósł się z powrotem do pozycji siedzącej. - Nie sądziłem, że takie dogodne warunki tutaj będą. To może tutaj na dłużej zostanę. No ale nie wiem w sumie, jak będę uważał jutro. Dzięki, miły człowieku.- wyszczerzył się jak idiota i wstał, kierując się do sypialni. Był mile widziany? A właśnie przed chwilą się zachował tak, jakby na litość wyciągnął od niego możliwość spania w jego łóżku. Nie było to zamierzone, ale ciężko było odczytać zachowanie zamaskowanego siedemnastolatka. Jako że w pokoju było ciemno, Vi ściągnął maskę i położył ją obok łóżka. Położył się na brzuchu, nie przykrywając się pościelą. Głowę odwrócił w przeciwną stronę do wejścia w sypialni, a część twarzy przykrył skrawkiem kołdry. Dość szybko usnął.

_________________
This city will become toxicity.

>>>Bez maski<<<
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Banshee

avatar

Wiek : 18
Ekwipunek : nóż

PisanieTemat: Re: Mieszkanie Banshee   Pią Lip 10, 2015 1:33 pm

Przez bardzo długi czas Banshee nie mógł w ogóle zasnąć. Cały czas się przewracał z boku na bok i wzdychał. Strasznie go korciło, żeby wpaść do swojego pokoju i sprawdzić kto się kryje z tą maską, jaka jest prawdziwa tożsamość Victoria Vi. Prawdopodobnie nawet by go nie rozpoznał, ale nie zmienia to faktu, że ciekawość górowała u jego emocji. Mimo to powiedział mu, że nie będzie próbował go podglądać więc zacisnął mocno wszystkie mięśnie na swoim ciele i grzecznie próbował zasnąć. Po jakichś 3 godzinach w końcu zasnął. Jedyne na co czekał to na wyjście Victora z jego domu. [z/t]
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Victor Vi

avatar

Wiek : 17
Ekwipunek : Plecak, dwie domowe bomby z użyciem żrącej krwi, strzykawka z własnym jadem, kij bejsbolowy, nóż w kieszeni.

PisanieTemat: Re: Mieszkanie Banshee   Pią Lip 10, 2015 1:48 pm

Spał snem głębokim jak nigdy. Dlatego Banshee mógł spokojnie zobaczyć jego twarz. No ale trudno, nie zrobił tego. Vi z rana wstał, nawet wcześniej niż Banshee się obudził. Zwyczajnie wymsknął się wcześniej, zakładając oczywiście swoją maskę. Działał bez większego zastanowienia albo podświadomie wiedział, że jednak nie można za bardzo komuś truć swoją osobą życia. Jeden dzień z Vi i tak bywał już wystarczająco męczący.

zt.

_________________
This city will become toxicity.

>>>Bez maski<<<
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Sponsored content




PisanieTemat: Re: Mieszkanie Banshee   

Powrót do góry Go down
 
Mieszkanie Banshee
Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 1 z 1
 Similar topics
-
» Mieszkanie Travisa
» Pokój w burdelu (mieszkanie Jinxa - nikt nie ma tu wstępu)
» Mieszkanie Adavieny, gdzie wtarabanił się Kaukaz
» Wciśnięte w kąt mieszkanie na poddaszu L. Davis
» Apartament nr 78 [Kira i Ryouma]

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Injustice :: 
Stany Zjednoczone
 :: 
Gotham City
 :: Domy i mieszkania
-
Skocz do: